Pan Zbigniew Klatka – 3 miejsce

Zawsze byłem aktywny,  można nawet powiedzieć, że „nadaktywny”. Teraz na takich mówią, że mają ADHD (starcze?), a dawniej mówiono, że mają piórko w d…. . Jako młody człowiek z pasją uprawiałem turystykę górską, zaliczyłem prawie wszystkie ważne szlaki, zdobyłem najważniejsze szczyty. Z biegiem lat pojawiały się nowe zainteresowania, teatr amatorski, warsztat stolarski odziedziczony po Ojcu, działalność społeczna, ale góry są nadal bardzo ważne. Od dziewięciu lat, czyli od przejścia na emeryturę, po 44. latach pracy zawodowej (w jednym zakładzie), teoretycznie mam więcej czasu, ale w praktyce mam go znacznie mniej. Znajomi mówią: podziwiamy cię, jak ty to ogarniasz, chce ci się?, itd. A mnie to po prostu cieszy, lubię to. Gdyby mi tego zabrakło, to byłoby dopiero zmartwienie. Masakra, jak mówią młodzi.

Moje  dni wyglądają mniej więcej tak: rano obowiązkowa gimnastyka, ćwiczenia rozciągające, głównie w pozycji leżącej (kręgosłup!), marsz z kijkami, czasem warsztat stolarski, zajęcia na UTW, w Stowarzyszeniu, korespondencja, a wieczorem próba w Teatrze Ludowym Tradycja, którym kieruję od ponad dwudziestu lat, uczenie się roli, zabieganie o stroje, dekorację, sprawy techniczne, pisanie scenariuszy dot. sprawach regionalnych itp. A kiedy spektakl jest po premierze, organizowanie występów, promocja, dziesiątki telefonów, występy (średnio z nowym spektaklem ok. trzydzieści razy), w tym na konkursach, festiwalach, przeglądach w całej Polsce. Najnowszy spektakl („Folwark Zwierzęcy” wg G. Orwella) było ostatnio prezentowany w Bagieńcu k. Świdnicy podczas Dni Goethego (Fundacja „Spichlerz Kultury”) i w Rakszawie na II Letnich Spotkaniach Teatralnych (woj. podkarpackie). Przedwczoraj śpiewaliśmy na biesiadzie w sąsiedniej gminie, wkrótce prezentacja programu kabaretowego na konkursie w Bochni. A od września wznawiamy występy i rozpoczynamy próby do nowego przedstawienia. Także z grupą teatralno – kabaretową UTW w Chrzanowie, z którą gram, razem z żoną, w musicalu „Tyle radości”. Zdążyłem już być tydzień na Podhalu, m.in. piękna wycieczka przez Wiktorówki na Rusinową Polanę i Gęsią Szyjkę, a po słowackiej stronie Uranową Doliną. Przez tydzień zwiedzaliśmy z żoną Wrocław, ze skokiem do Lubiąża. Na wrzesień mamy zamówiony pobyt na Mazurach (Spychowo) i wypad na pięć dni w Bieszczady (w planach m.in. Bukowe Berdo i źródła Sanu). W wolnych chwilach biorę kijki i godzinny szybki marsz ulubioną trasą w pobliskim lesie (pięć kilometrów), albo z przyjaciółmi gdzieś w okolicy. Ta aktywność ruchowa stała się moim chlebem powszednim. W 2011 roku w trakcie badania  (koronarografia) lekarz prowadzący zapytał mnie ile mogę przejść bez zmęczenia? Zacząłem się zastanawiać, więc dopytał: czy dziesięć metrów da pan rady? – Panie doktorze, ja chodzę po dziesięć kilometrów, także w górach… – I tak trzymać, tylko ruch zapewni panu dobrą pracę serca. I tej wskazówki się trzymam. Za trzy dni idę z wnuczkami (11 i 13 lat) na Leskowiec k. Wadowic. W czerwcu zrobiłem z drewna dębowego szafkę, imitującą kominek, która już zdobi duży pokój i wziąłem się za odnawianie starej zabytkowej skrzyni wianowej. A trzeba jeszcze powiedzieć, że od 2014 kieruję Stowarzyszeniem „Seniorzy Alwerni”, które jest moim dzieckiem. Dziś skupia ponad sto osób i organizuje w roku ponad trzydzieści imprez (spotkania, prelekcje, wycieczki, biesiady, zabawy itp.), oraz współpracuje z kilkoma sąsiednimi stowarzyszeniami. Po drodze udało mi się napisać cztery książki (opracowania monograficzne), dotyczące lokalnych spraw i trzy zredagować. W trakcie pisania książka – przewodnik po historii i teraźniejszości mojego miasteczka (Alwernia).

Mnie to wszystko cieszy, choć czasem, ale tylko na chwilkę, mam tego dość. Znowu jednak startuję z nowymi pomysłami i zarażam nimi ludzi, którzy ze mną działają, współpracują na dobre i na złe. Najczęściej moja praca polega na koordynowaniu różnych działań, ale często trzeba się samemu za to wziąć, zrobić, lub dać przykład, zachęcić. Organizacja to ważna sprawa, także czasu wolnego.

To dzięki bliskim mi ludziom dostąpiłem różnych zaszczytów, m.in. Nagroda Artystyczna Powiatu Chrzanowskiego, odznaczenie „Zasłużony dla Kultury Polskiej”, tytuł „Osobowość Ziemi Chrzanowskiej 25-lecia 1990 – 2015, Osobowość 10-lecia UTW Chrzanów w 2017 roku itp.

Zbigniew Klatka

Rocznik 1946